Prus Lalka, Tom 1 rozdział 2

Założyłbym się, że Klejn będzie pierwszy a Mraczewski ostatni. Naturalnie. Poznał się z jakąś guwernantką i już jej kupił neseser na rachunek i z rabatem. Rozumie się.Byle nie zaczął kupować bez rabatu i bez rachunku." Tak mruczał
tłumaczenia ustne i chodził po sklepie, przygarbiony, z rękoma w kieszeniach, a za nim jego pudel. Pan od czasu do czasu zatrzymywał się i oglądał jakiś przedmiot, pies przysiadał na podłodze i skrobał tylną nogą gęste kudły, a rzędem ustawione w szafie lalki, małe, średnie i duże, brunetki i blondynki, przypatrywały się im martwymi oczami. Drzwi od sieni skrzypnęły i ukazał się pan Klejn, mizerny subiekt, ze smutnym uśmiechem na posiniałych ustach. - A co, byłem pewny, że pan przyjdziesz pierwszy. Dzień dobry- rzekł pan Ignacy. - Paweł! gaś światło i otwieraj sklep. Służący wbiegł ciężkim kłusem i zakręcił gaz. Po chwili rozległo się zgrzytanie ryglów, szczękanie sztab i do sklepu wszedł dzień, jedyny gość, który nigdy nie zawodzi kupca. Rzecki usiadł przy kantorku pod oknem. Klejn stanął na zwykłym miejscu przy porcelanie. - Pryncypał jeszcze nie wraca, nie miał pan listu? - spytał Klejn. - Spodziewam się go w połowie marca, najdalej za miesiąc. - Jeżeli go nie zatrzyma nowa wojna. - Staś. Pan Wokulski - poprawił się Rzecki - pisze mi, że wojny nie będzie.
Prus Lalka, Tom 1 rozdział 2 tłumaczenia ustne fragment 60

2008-11-07 16:55:55