Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 Fragment 320




Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2


- Jak wszystkie histeryczki - mruknął eks-obywatel. - Straciła córeczkę, mąż ją porzucił. Same awantury!.
- Pójdziemy do niej, panie - rzekłem schodząc na drugie piętro. Czułem w sobie takie męstwo, że baronowa nie tylko nic trwożyła mnie, lecz prawie pociągała.
Ale kiedy stanęliśmy pode drzwiami i rządca zadzwonił, doznałem kurczu w łydkach. Nie mogłem ruszyć się z miejsca i tylko dlatego nie uciekłem. W jednej chwili opuściła mnie odwaga, przypomniałem sobie sceny z licytacji.
Obrócił się klucz w zamku, stuknęła zasuwka i w uchylonych drzwiach ukazała się twarz niestarej jeszcze dziewczyny, ubranej w biały czepeczek.
- A kto to? - spytała dziewczyna.
- Ja, rządca.
- Czego pan chce?
- Przychodzę z pełnomocnikiem właściciela.
- A ten pan czego chce?
- Ten pan jest właśnie pełnomocnikiem
- Więc jak mam powiedzieć?.
- Powiedz pani - odparł już zirytowany rządca - że przychodzimy pogadać o lokalu.
- Aha!
Zamknęła drzwi i odeszła. Upłynęło ze dwie albo trzy minuty, zanim wróciła na powrót i po otworzeniu wielu zamków wprowadziła nas do pustego salonu.
Dziwny był widok tego salonu. Meble okryte ciemnopopielatymi pokrowcami, to samo fortepian, to samo pająk zawieszony u sufitu; nawet stojące w kątach kolumny z posążkami miały także popielate koszule. W ogóle robił on wrażenie pokoju, którego właściciel wyjechał zostawiwszy tylko służbę bardzo dbałą o porządek domu.
Za drzwiami było słychać rozmowę na głos kobiecy i męski.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 fragment 340...

2008-11-07 18:29:11 

  • Polecane

  •