Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2

Kobiecy należał do baronowej; męski znałem dobrze, ale nie mogłem
tłumaczenia ustne sobie przypomnieć, czyj jest. - Przysięgłabym - mówiła baronowa - że utrzymuje z nią stosunki. Onegdaj przysłał jej przez posłańca bukiet. - Hum!. Hum!. - wtrącił głos męski. - Bukiet, który ta obrzydliwa kokietka, dla oszukania mnie, kazała natychmiast wyrzucić za okno.
- Przecież baron na wsi. tak daleko od Warszawy. - odparł mężczyzna. - Ale ma tu przyjaciół - zawołała baronowa. - I gdybym nie znała pana, przypuszczałbym, że pośredniczysz mu w tych bezeceństwach. - Ależ, pani!. - zaprotestował głos męski. I w tej samej chwili rozległy się dwa pocałunki, sądzę, że w rękę. - No, no, panie Maruszewicz, bez czułości!. Znam ja was. Obsypujecie pieszczotami kobietę, dopóki wam nie zaufa, a potem trwonicie jej majątek i żądacie rozwodu. "Więc to Maruszewicz - pomyślałem. - Ładna para.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 tłumaczenia ustne fragment 360

2008-11-07 18:29:11