Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 |
W ubraniu tym wyglądałaby na reklama sms dozorczynię chorych, gdyby jej oczy nie rzucały za wiele iskier. - Jak mogłaś wprowadzić tu tych panów? - zapytała ją baronowa. - Pani przecie kazała prosić. - Głupia. precz!. - syknęła baronowa. Następnie zwróciła się do nas: - Czego pan chce, panie Wirski? - Pan Rzecki jest plenipotentem właściciela domu - odparł rządca. - A, a!. To dobrze. - mówiła baronowa, powoli wchodząc do salonu i nie prosząc nas, ażebyśmy usiedli. Rysopis tej damy: czarna suknia, żółtawa twarz, sinawe usta, zaczerwienione z płaczu oczy i włosy gładko uczesane. Skrzyżowała ręce na piersiach jak Napoleon I i patrząc na mnie rzekła: - A, a, a!. To pan jest plenipotentem, zdaje mi się, że pana Wokulskiego. Czy tak?. Niechże mu pan powie, że albo ja wyprowadzę się z tęgo mieszkania, za które płacę mu siedemset rubli bardzo regularnie, wszak prawda, panie Wirski?. Rządca ukłonił się. - Albo - ciągnęła baronowa - pan Wokulski usunie ze swego domu te brudy i niemoralność. - Niemoralność? - spytałem. - Tak, panie - potwierdziła baronowa kiwając głową. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 fragment 400 |
| 2008-11-07 18:29:11 |