Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2

Wołam tedy: "Stróż!."" Przez chwilę nie widać nikogo, nareszcie pokazuje się
tłumaczenia ustne baba tłusta i tak zasmolona, że nie mogę pojąć, jakim sposobem podobna ilość brudu mieści się w sąsiedztwie pralni, i do tego paryskiej. - Gdzie stróż? - pytam dotykając ręką kapelusza. - A czego to?. - odwarknęła baba. - Przychodzę w imieniu właściciela domu. - Stróż siedzi w kozie - mówi baba.
- Za cóż to? - O . ciekawy pan!. - wrzasnęła. - Za to, że mu gospodarz pensji nie płaci. Ładnych rzeczy dowiaduję się na wstępie! Naturalnie poszedłem od stróża do rządcy, na trzecie piętro. Już na drugim piętrze słyszę krzyk dzieci, jakieś trzaskanie i głos kobiety wołającej: - A gałgany!. a nicponie!. a masz!. a masz!. Drzwi otwarte, we drzwiach jakaś jejmość w nieco białym kaftaniku wali troje dzieci rzemieniem, aż świszcze. - Przepraszam - mówię - czy nie przeszkadzam?. Na mój widok dzieci rozpierzchły się w głąb mieszkania, a jejmość w kaftaniku chowając za siebie rzemień zapytała zmieszana: - Czy nie pan gospodarz?. - Nie gospodarz, ale.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 tłumaczenia ustne fragment 60

2008-11-07 18:29:11