Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2

- Te praczki, które przez cały dzień śpiewają jakieś wstrętne piosenki na dole, a wieczorem śmieją się nad moją głową u tych. studentów. Ci zbrodniarze, którzy na mnie rzucają z góry papierosy albo leją wodę.Ta nareszcie pani Stawska, o której nie wiem, czym jest: wdową czy rozwódką, ani z czego się utrzymuje. Ta pani bałamuci mężów żonom cnotliwym, a tak strasznie nieszczęśliwym. Zaczęła mrugać oczyma i rozpłakała się. - Okropność!.
- mówiła łkając. - Być przykutą do tak wstrętnego domu przez pamięć dla dziecka, której nic już nie wydrze z serca. Wszakże ona biegała po tych wszystkich pokojach. Ona bawiła się tam, od podwórza. I wyglądała oknem, przez które mnie, matce-sierocie, wyjrzeć dzisiaj nie wolno. Chcą mnie wypędzić stąd. wszyscy chcą mnie wypędzić. wszystkim zawadzam. A przecież ja stąd nie mogę wyprowadzić się, bo każda deska tej podłogi nosi ślady jej nóżek.w każdej ścianie uwiązł jej śmiech albo płacz. Upadła na kanapę i zaniosła się od łkania. - Ach! - płakała - ludzie są okrutniejsi od zwierząt. Chcą mnie wygnać stąd, gdzie moja dziecina wydała ostatnie tchnienie.
Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 fragment 420

2008-11-07 18:29:11