Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 |
przychodzę w jego imieniu do szanownego małżonka pani. Jestem Rzecki.
Jejmość chwilę przypatrywała mi się z niedowierzaniem, nareszcie rzekła:
- Wicek, biegnij do składu po ojca. A pan może pozwoli do saloniku.
Między mną i drzwiami wyrwał się obdarty chłopak i dopadłszy schodów począł zjeżdżać na poręczy na dół. Ja zaś, zażenowany, wszedłem do saloniku, którego główną ozdobę stanowiła kanapa z wyłażącym na środku włosieniem. reklama sms - Oto los rządcy - odezwała się pani wskazując mi nie mniej obdarte krzesło. - Mój mąż służy niby to bogatym panom, a gdyby nie chodził do składu węgli i nie przepisywał u adwokatów, nie mielibyśmy co włożyć w usta. Oto nasze mieszkanie, niech pan spojrzy - mówiła - za trzy ciupy dopłacamy sto osiemdziesiąt rubli rocznie. Nagle od strony kuchni doleciało nas niepokojące syczenie. Jejmość w kaftaniku wybiegła szepcząc po drodze: - Kaziu! idź do sali i uważaj na tego pana. Istotnie, weszła do pokoju dziewczynka bardzo mizerna, w brązowej sukience i brudnych pończoszkach. Usiadła na krześle przy drzwiach i wpatrywała się we mnie wzrokiem o tyle podejrzliwym, o ile smutnym. Nigdy bym doprawdy nie sądził, że na stare lata wezmą mnie za złodzieja. Siedzieliśmy tak z pięć minut milcząc i obserwując się wzajemnie, gdy nagle rozległ się krzyk i łoskot na schodach i, w tej chwili wbiegł z sieni ów obdarty chłopak, zwany Wickiem, za którym ktoś gniewnie wołał: - A szelmo!. dam ja ci. Odgadłem, że Wicek musi mieć żywy temperament i że ten, kto mu wymyśla, jest jego ojcem. Jakoż istotnie ukazał się sam pan rządca w poplamionym surducie i w spodniach u dołu oberwanych. Miał przy tym gęsty, szpakowaty zarost i czerwone oczy. Wszedł, grzecznie ukłonił mi się i zapytał: - Wszak mam honor z panem Wokulskim? - Nie, panie, jestem tylko przyjacielem i dysponentem pana Wokulskicgo. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 2 fragment 80 |
| 2008-11-07 18:29:11 |