W pustyni i w puszczy, rozdział 3


biuro tłumaczeń


W pustyni i w puszczy, rozdział 3

17
Obaj inżynierowie wyjechali nazajutrz na noc do Kairu, gdzie
mieli odwiedzić rezydenta angielskiego i być na posłuchaniu u
wicekróla. Staś obliczał, że może im to zająć dwa dni, i pokazało się,
że obliczenia jego były trafne, gdyż trzeciego dnia wieczorem
otrzymał od ojca, już z Medinet, następującą depeszę: „Namioty
przygotowane. Macie wyruszyć z chwilą rozpoczęcia twoich wakacji.
Fatmie daj znać przez Chadigiego, że nie mogliśmy dla niej nic
zrobić.” Podobną depeszę otrzymała również pani Olivier, która też
zaraz rozpoczęła przy pomocy Murzynki Dinah przygotowania
podróżne.
Sam ich widok rozradował serca dzieci. Lecz nagle zaszedł
wypadek, który poplątał wszelkie przewidywania i mógł nawet
całkiem powstrzymać wyjazd. Oto w dniu, w którym zaczęły się
zimowe wakacje Stasia, a w wigilię wyjazdu, panią Olivier ukąsił
podczas jej drzemki popołudniowej w ogrodzie skorpion. Jadowite te
stworzenia nie bywają zwykle w Egipcie zbyt niebezpieczne, tym
razem jednak ukłucie mogło się stać wyjątkowo zgubnym. Skorpion
pełznął po górnym oparciu płóciennego krzesła i ukłuł panią Olivier
w szyję, w chwili gdy przycisnęła go głową; że zaś poprzednio i
cierpiała ona na różę w twarzy; więc zachodziła obawa, że choroba
się powtórzy. Wezwano natychmiast lekarza, który przybył jednak
dopiero po dwu godzinach, gdyż był zajęty gdzie indziej. Szyja, a
nawet i twarz były już opuchnięte, po czym zjawiła się gorączka ze
zwykłymi objawami zatrucia. Lekarz oświadczył, że nie może być
mowy w tych warunkach o wyjeździe, i kazał chorej położyć się do
łóżka – wobec tego dzieciom groziło spędzenie świąt Bożego
Narodzenia w domu. Trzeba oddać sprawiedliwość Nel, że w
pierwszych zwłaszcza chwilach więcej myślała o cierpieniach , swej
nauczycielki niż o utraconych przyjemnościach w Medinet.
18
Popłakiwała tylko po kątach na myśl, że nie zobaczy ojca aż po kilku
tygodniach. Staś nie przyjął wypadku z taką samą rezygnacją i
wyprawił naprzód depeszę, a potem list z zapytaniem, co mają robić.
Odpowiedź przyszła po dwu dniach. Pan Rawlison porozumiał się
naprzód z doktorem i dowiedziawszy się od niego, że doraźne
niebezpieczeństwo jest usunięte i że tylko z obawy odnowienia się
róży nie pozwala na wyjazd pani Olivier z Port-Saidu, zapewnił
przede wszystkim dozór i opiekę dla niej, a następnie dopiero przesłał
dzieciom pozwolenie na podróż wraz z Dinah. Ale ponieważ Dinah,
mimo całego przywiązania do Nel, nie umiałaby sobie dać rady na
kolejach i w hotelach, przeto przewodnikiem i skarbnikiem w czasie
drogi miał być Staś. Łatwo zrozumieć, jak był dumny z tej roli i z jak
rycerskim animuszem zaręczał małej Nel, że jej włos z głowy nie
spadnie, jakby rzeczywiście droga do Kairu i do Medinet
przedstawiała jakiekolwiek trudności lub niebezpieczeństwa.
W pustyni i w puszczy, rozdział 3 fragment 20...

2008-10-13 20:12:47 

  • Polecane

  •